Blog

Wakacje tuż tuż, czyli coś dla płci pięknej

Co raz bliżej ciepłe dni i nie tylko panowie, ale również panie zaczynają walczyć o sylwetkę. Na ogół piszemy do panów. Tym razem postanowiliśmy wytknąć błędy naszym pięknym paniom. Zatem o czym będzie? Będzie o błędach w diecie, treningu i… rozumowaniu.

Jest niewiele kobiet, które potrafią ćwiczyć cały rok (bez obrazy). Większość z was, moje drogie panie, przypomina sobie o wyglądzie swojego ciała przed wakacjami i różnymi ważnymi uroczystościami (sylwester, ślub itp.). Zbliżają się wakacje i coraz więcej pań pojawia się na zajęciach aerobiku i w siłowniach. Jak to mówią – lepiej późno niż wcale.Jednak nie spodziewajcie się cudów. W trzy miesiące nie da się nadrobić roku lenistwa.Co możemy jednak zrobić, żeby przepracować ten okres z głową. Omówmy aspekty odchudzania po kolei.

DIETA

Zaraz podniosą się głosy: „ a moja koleżanka schudła 10 kg w miesiąc”. OK. Nie twierdzę, że to niemożliwe. Tylko jakim kosztem. Ile ta koleżanka waży teraz? NIE MA DIET CUD! Wszystkie diety, które obiecują takie cuda nie mogą być zdrowe. Chyba najbardziej popularna, wśród kobiet dieta odchudzająca, to – dieta kopenhaska. Dieta działa, jeżeli to tak można nazwać. Działa o tyle, że osoby ją stosujące chudną. Niestety jest to kosztem zdrowia i kończy się (wcześniej czy później) efektem jojo. Promujący tą dietę twierdzą, że modyfikuje metabolizm. Co za bzdura! W dwa tygodnie modyfikacja metabolizmu? Nawet jeżeli przyjmiemy to za możliwe, to przecież po powrocie do normalnego jedzenia (po dwóch tygodniach) powinna nastąpić zmiana powrotna. Podobno, dieta ta została stworzona przez naukowców z instytutu w Kopenhadze. Problem w tym, że owi naukowcy sami mówią o niej: niezdrowa, niebezpieczna, szkodliwa dla zdrowia. Poza tym żaden z tych naukowców nie miał nic wspólnego z powstaniem tej diety. Podobnie ma się sprawa ze wszystkimi dietami promowanymi w kolorowych kobiecych pismach: dieta owocowa, dieta mleczna, dieta ryżowa itp. Kiedyś zapytałem koleżankę, pracującą w popularnym kobiecym magazynie: „Kto u was układa te bezsensowne diety?”. W odpowiedzi usłyszałem: „ten kto ma aktualnie jakiś pomysł”. Okazało się, że ci ludzie nie mają pojęcia o tym co piszą. Niestety, wy moje drogie panie ślepo wierzycie tym gazetkom. Ostatnio coraz popularniejsze stają się „diety bezwęglowodanowe”. Kolejna bzdura. Nie ma diet bez węglowodanowych. No dobra są. Powiedzmy, że nie powinni ich stosować zwykli ludzie. Mogą być co najwyżej niskowęglowodanowe – Low Carb. Długo by o nich opowiadać. Upraszczając, na tego typu diecie przestawiamy energetykę organizmu na tłuszcze. Uczymy go, aby głównym źródłem energii były tłuszcze. Diety te są bardzo dobre, ale żeby je stosować należy posiadać dużą wiedzę na ich temat. Niestety źle stosowane mogą być bardzo niebezpieczne. Zatem zanim się na nie rzucicie zgłębcie temat. To co robić? Zacząć jeść rozsądnie albo pójść do dietetyka. Jeżeli zdecydujecie się na dietetyka, to on już wam wszystko wyłoży. Dla tych co chcą spróbować działać na własną rękę mam kilka wskazówek:

  1. jedz 5-6 razy dziennie – nie mów, że to niemożliwe,
  2. przygotuj posiłki i zapakuj w pudełka – zabierz je ze sobą do pracy/szkoły,
  3. nie pojadaj pomiędzy posiłkami,
  4. odrzuć napoje słodzone, fast foody, słodycze,
  5. jedz głównie mięsa (drób, wołowina, cielęcina), ryby (głównie morskie), warzywa,
  6. nabiał i owoce ogranicz do jednego posiłku dziennie,
  7. pij 1-3 kubków zielonej i czerwonej herbaty dziennie,
  8. pij 1,5-2 litry wody dziennie – jeżeli pijesz dużo kawy to nawet więcej,
  9. jedz produkty pełnoziarniste (porcje po ok. 40-50 g): ryż brązowy i dziki, kasza gryczana, płatki owsiane, makaron razowy.

 

Mam dla was jeszcze jedną radę. Większość osób, które do mnie przychodzi twierdzi, że mało je. W praktyce okazuje się co innego. Weźcie kartkę i zapisujcie na niej wszystko co jecie. Każdą łyżeczkę cukru, każdy paluszek, czy kęs jabłka. Róbcie tak przez 3-5 dni. Potem przeanalizujcie to. Zobaczycie jak dużo śmieci jecie pomiędzy posiłkami. Wyeliminujcie je! Macie jeść tak, aby nie trzeba było pojadać pomiędzy.Chciałem obalić jeszcze jeden mit – „nie jedz po godzinie 18”. Jest to kompletnie bez sensu. Osoba idąca spać o dwudziestej pierwszej ma nie jeść po osiemnastej i osoba idąca spać o pierwszej w nocy również ma nie jeść po osiemnastej. Same przyznacie, że to głupota. Nie powinno się jeść na około trzy godziny przed snem. Jeżeli jesteście głodne później i nie dajecie rady wytrzymać bez jedzenia, to proponuję zakup odżywki białkowej (z doświadczenia wiem, że najlepiej czekoladowej). Napój białkowy nie spowoduje tycia, a wręcz przeciwnie. Posiłek białkowy, jest w stanie podwyższyć metabolizm nawet o 40%. Zatem jest to jakiś sposób na oszukanie głodu. Aby wytrzymać dietę psychicznie, pozwólcie sobie na dzień rozpusty. Nie oznacza to, że wolno wam jeść od świtu do nocy fast foody. Zaplanujcie sobie jeden dzień w tygodniu, najlepiej sobotę lub niedzielę na luźniejsze jedzenie. Tego dnia wolno wam pójść z rodziną na lody, czy pizzę. Proponuję co tydzień planować sobie inną nagrodę za utrzymanie diety. Uwierzcie mi, to działa. Wiele osób przyznaje, że pomaga w utrzymaniu reżimu dietetycznego przez pozostałą część tygodnia.

TRENING
Moje drogie panie ćwiczyć należy regularnie i intensywnie. Co to znaczy dużo? Pewien profesor na AWFie mawiał: „Treningi raz w tygodniu nie dają nic. Treningi dwa razy w tygodniu utrzymują naszą sprawność fizyczną na aktualnym poziomie. Dopiero treningi trzy razy w tygodniu poprawiają naszą siłę, kondycję, czy kształtują sylwetkę.”. Jasno z tego wynika, że chodzenie do fitnessklubów trzy razy w tygodniu to minimum. Jeżeli naprawdę zależy wam na poprawie sylwetki to powinnyście ćwiczyć 3-5 razy w tygodniu. Nie ważne, czy to jest aerobik, czy siłownia, czy biegi – zasada jest ta sama. Zapewne wiele z was nie będzie stać na tak częste wizyty w klubie. To nie problem. Do klubu chodźcie, powiedzmy 2-3 razy w tygodniu, a w pozostałe dni biegajcie/maszerujcie w terenie. W tym miejscu chciałem obalić kolejny mit, który przeraża kobiety – ćwiczenia z ciężarami wcale nie muszą powodować kulturystycznego wyglądu. To, że idziecie na siłownię nie oznacza wcale, że musicie zostać kulturystkami. Kobiety posiadają dwudziestokrotnie mniej testosteronu niż mężczyźni. To właśnie ten hormon jest w głównej mierze odpowiedzialny za przyrost mięśni. Zatem, moje drogie panie – budowanie mięśni to wcale nie taka prosta sprawa. Poza tym, jeżeli chcecie mieć ładne, szczupłe i jędrne sylwetki, to musicie zbudować chociaż odrobinę mięśni. To one nadają kształt waszym udom, waszej pupie i brzuchowi. Bez odpowiedniej ilości masy mięśniowej nie będziecie ładnie wyglądać. Jeżeli waszym celem jest ładna i jędrna sylwetka, to siłownia jest tym czego potrzebujecie.

SUPLEMENTY
Zaraz legnie kolejny mit. Nie ma magicznych pigułek dzięki, którym bezpiecznie schudniesz nie robiąc nic. Suplementy maja na celu wspomóc proces odchudzania. Oznacza to tyle, że musisz mieć dietę i dobre treningi. Jak te elementy są ułożone, to możesz dodać suplementy. Są suplementy, które można polecić niemalże każdemu:

  • l-karnityna – wspomaga transport tłuszczy do komórek, aby mógł być wykorzystany jako źródło energii,
  • błonnik – wypełnia żołądek, wiąże tłuszcz i toksyny ułatwiając ich wydalanie,
  • chrom – pozwala ograniczyć apetyt,
  • CLA – nietypowy kwas tłuszczowy, który wspomaga spalanie tłuszczy.

 

Jest też grupa suplementów, których nie mogą brać osoby z nadciśnieniem, arytmią i innymi schorzeniami układu krążenia i układu nerwowego. Są to tak zwane termogeniki. Preparaty te, działają silnie pobudzająco, dlatego należy uważać przy ich stosowaniu. Narynku jest bardzo dużo tego typu produktów, o różnej sile działania/pobudzania. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jednak przestrzegam przed stosowaniem na start tych najmocniejszych.

Artykuł ukazał się w magazynie „Kulturystyka i Fitness Sport dla Wszystkich” nr 4/2009

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *