Opinie

Karolina – urzędnik państwowykarolina

Jarek Gdak to profesjonalista. Posiada ogromną wiedzę popartą doświadczeniem zarówno w dziedzinie treningu jak i żywienia. Indywidualne i nieszablonowe, a zarazem kompleksowe podejście do klienta przynosi zadowalające rezultaty. Jarek jest trenerem bardzo wymagającym, ale pozytywnie motywuje do ciężkiej pracy zwracając szczególna uwagę na prawidłową technikę wykonywanych ćwiczeń. Układając dietę uwzględnia wszystkie dolegliwości lub schorzenia, gdyż dla Jarka priorytetem w pracy z klientem zawsze jest poprawa zdrowia. Jarek na bieżąco kontroluje postępy i w razie potrzeby modyfikuje trening lub strategie dietetyczną. Uśmiechnięty, pełny energii i zawsze maksymalnie zaangażowany w co robi. Efektem współpracy z Jarkiem jest zdecydowana poprawa formy, zdrowia oraz samopoczucia. Trzeba być jednak przygotowanym na skutki uboczne, czyli znikające kilogramy, całkowita zmiana sylwetki, coraz mniejsze rozmiary ubrań i… zazdrość koleżanek .

Szczerze polecam!

Jacek Nowak – menadżer klubujacek

Powiem Wam tak. Ten człowiek ma pasje, wiedzę, zapał i cierpliwość i dzięki temu „uratował mi życie”. Zdjęcie po lewej Czerwiec 2013 po prawej Styczeń 2014. 45 kg poszło. Dziękuje Trenerze.

Ania – urzędnik państwowy

Pod fachowym nadzorem Jarka miałam okazję poczuć jak powinien przebiegać prawidłowo przeprowadzony trening. Przyznam, iż przy mojej przypadłości – zbyt silnych i poskracanych mięśniach czworobocznych wyizolowanie ruchu barków było karkołomnym wyzwaniem. Czujność, skoncentrowanie na mojej pracy i olbrzymia wiedza, którą Jarosław potrafi przekazać podopiecznym pozwoliły na przeprowadzenie skutecznego treningu oraz wyeliminowaniu moich treningowych błędów.

Ania Radko – mieszkanka Belgii

Swoją przygodę ze sportem zaczęłam właśnie z Jarkiem. Po mimo iż mieszkam za granicą nie przeszkodziło to nam w trenowaniu. Dostałam konkretną rozpiskę z dietą i treningiem. Codziennie musiałam składać „raport” z przebiegu treningu oraz załączyć video, tak aby trener mógł skorygować technikę, a także doradzić, gdy zaszła taka potrzeba. Po około 3-4 tyg. były już pierwsze rezultaty, waga pokazała o 3 kg więcej. Poprawiła się moja sylwetka, mięśnie stały się widoczne bo o to właśnie chodziło. Osobiście jestem bardzo zadowolona, że mam możliwość trenowania z Jarkiem. Uważam że fachowo podchodzi do danej osoby, biorąc pod uwagę przeszkody zdrowotne, co pomaga w odpowiednim ułożeniu diety i treningów.

Bartek Brusiło

Klasyczbartekna historia – pierwsza siedząca praca przy komputerze, wyjście do pracy bez śniadania, do pory obiadowej tylko kawa, a potem syf z supermarketu obok na szybko i nagle… „Kochanie, jak Ty robisz pranie? Spodnie mi się skurczyły”. I tak oto w kilka lat z 80 kg wskoczyło 105 kg.

Poszedłem na siłownię. Ot tak, bez żadnej wiedzy i przygotowania. Na trenera kasy wydawać przecież nie będę, bo sam wszystko ogarnę (akurat). No i siedziałem sobie na różnych maszynach, bez ładu i składu. Szło ciężko i w sumie efektów żadnych, ale też i motywacji nie było.

Potem ściągnąłem z netu jakieś plany treningowe, kupiłem BCAA, jakiś przypadkowy spalacz. No i w końcu jak było miejsce na rower to takowy nabyłem. I poszło nieźle. W pół roku straciłem ponad 10 kilo schodząc do 92 kg. Efekt wagowy był, ale sylwetka leżała, bo poszło głównie po mięśniach, finalnie pojawiło się jojo,

Nie pamiętam już jak, ale trafiłem w necie na informacje, że w Polsce gra się w football amerykański i co więcej szukają dużych zawodników, a że nosiłem rozmiar XL uważałem się za dużego, postanowiłem więc spróbować swoich sił.

To 2 fenomenalne lata gry w Warsaw Spartans i po drodze mistrzostwo PLFA I w 2012 roku. Niestety przygoda się skończyła wraz z poważną kontuzją – w sumie 3 tomografie w ciągu roku. Grać dalej nie mogę, ale wyniosłem z tego kilka ważnych lekcji.

Przede wszystkim zrozumiałem, że dobrego treningu nie da się znaleźć w necie. W Spartans trafiłem na Jarka. Wtedy to biłem swoje życiówki w martwym ciągu i przysiadzie ale wbiłem też wagową życiówkę ważąc 115 kg. Zrobiłem się wielki. Niemniej, zostało przekonanie, że już nigdy sam nie wymyślę sobie treningu. Po prostu na tym się nie znam i tyle.

Z taką też wagą skończyłem swoją przygodę z footballem.

Kariera się skończyła, ale waga została…No i cholesterol 260. 260! WTF?

Czas na zmiany…

Nauczony poprzednimi doświadczeniami z samodzielnym ustalaniem diety i treningów wiedziałem, że nie tędy droga. Czas na oddanie się w ręce specjalisty. W końcu to moje ciało. Prosta zasada – jak trzeba cokolwiek zrobić z własnym ciałem najlepiej udać się do kogoś, kto wie co robi. Porażające, że ludzie wydają kasę na lekarzy, dentystów, okulistów, fizjoterapeutów, fryzjerów, manicurzystki, pedicurzystki, kosmetyczki, nauczycieli tańca a nawet na barberów (podobno taki ktoś, kto ładnie brodę przystrzyże WTF???), a nie chcą oszczędzają na kimś, bez kogo naprawdę łatwo zrobić sobie krzywdę, czyli na trenerach.

Tak więc cholesterol wyszedł 260, waga 113, BMI około 30, tkanka tłuszczowa 35%. Czas było spojrzeć prawdzie w oczy. Byłem gruby.

W Spartans jako Linebaker grał Jarek Gdak, co tu dużo mówić, guru wśród trenerów. To właśnie on mnie prowadzi od mniej więcej trzech lat. Od tej pory nie zrobiłem ani jednego powtórzenia, bez konsultacji z nim.

Jakoś idzie. W zależności od cyklu (masa lub redukcja) waga waha się około 92-98, wiec jest nieźle. Cholesterol w normie – około 150-160. Tkanka tłuszczowa na poziomie ok 15%

Cel treningowy to głównie dynamika i siła funkcjonalna, ale do tego potrzeba bardzo mądrych treningów, tak aby się nie zalać, ani nie wysuszyć na wióry.

Treningi Jarka są specyficzne. Czasami wydają mi się zupełnie dziwne, przeczą temu co wcześniej wyczytywałem w necie. Ale działają, wręcz niesamowicie. Efekt wizualny był już po 3-4 tygodniach pierwszego cyklu i to chyba to pozwoliło mi utrzymać motywację. Do tego wzrost na każdym możliwym parametrze – siła, dynamika, wytrzymałość. Nawet w biegach robę wyniki poniżej 19 minut na 5km. Wiem, że już nigdy się od Jarka nie odkleję.